- Tak? - Nie chciała się z nim kłócić, żeby nie wyobraził sobie nie wiadomo czego.

Ale łódź wydawała się znajoma.
– Nie żartuję! Jestem w ciąży! To niewinna istota. Nie chcesz chyba jej śmierci? – Olivia
O1iviajest na tej fotografii spokojna, uśmiecha się lekko, jakby znała jakiś sekret, jakby
- W sprawie Bandeaux? - Tak. - Coś ciekawego? - Nawet bardzo. - Krótko streścił jej, czego dowiedział się od St. Claire’a. - Szybko się z tym uwinął. Jutro będziemy mieli gotowy pisemny raport. - GHB? Jezu, o co tu chodzi? Przecież nie o gwałt na randce. - Może o morderstwo na randce. Chyba że Josh chciał sobie poeksperymentować. - Z narkotykiem gwałtu? Musiałby mieć nierówno pod sufitem. - Wstała i przeciągnęła się, jakby kręgosłup ją bolał. - Więc sądzisz, że ktoś go zabił. - To bardzo możliwe. Na to wygląda. - Tylko po co upozorował samobójstwo? - zapytała Morrisette. - Dobre pytanie. I dlaczego tak spieprzył sprawę? A co z tym winem? Czy to morderca popełnił błąd? Czy nie zdawał sobie sprawy, że Josh jest uczulony, i podał mu narkotyk z alkoholem? - Ale przecież Bandeaux uważałby, co pije. Reed wzruszył ramionami. - Może nie wiedział, że to wino zawiera siarczyny. Poza tym może to nie było wino. Musimy skontaktować się z lekarzem Bandeaux i dowiedzieć się, na co dokładnie był uczulony. - W porządku, ale na razie załóżmy, że to jednak wino. - Dobra. - Gdyby twoje życie zależało od tego, jakie pijesz wino - powiedziała, marszcząc wyskubane brwi - nie sprawdziłbyś, co pijesz? - Jasne, że tak, ale pewnie tylko butelkę, a nie samo wino. - A to oznacza? - Że butelka mogła być sfałszowana, zamieniono etykiety albo ktoś nalał wino w innym pokoju i przyniósł je Bandeaux. - Ktoś, komu ufał - dodała. - Czy znaleźliśmy w domu jakąś butelkę z winem? - Tylko ze dwie setki w piwnicy, ale wszystkie pełne - powiedziała, pochylając się nad biurkiem i sięgając po teczkę. - Wydaje mi się, że w śmieciach była jakaś butelka; zobaczmy... Mam tu listę wszystkich znalezionych rzeczy... - Wyciągnęła wydruk komputerowy i przesunęła srebrnym paznokciem wzdłuż pierwszych kilku stron. - Jest... butelka po winie Pinot Noir. Z importu. Z Francji. - Korek? Spojrzała jeszcze raz na spis. - Tak, jest. - Nic podejrzanego? - Nic więcej tu nie napisali. A o co ci chodzi? - W laboratorium sprawdzili, czy coś zostało w butelce? Chcę zobaczyć, co to było i czy ktoś majstrował przy korku. Czy zawartość odpowiada etykiecie... A co ze szminką na kieliszku? - Jeszcze nic nie wiadomo. Reedowi nie podobało się to wszystko. Niektóre elementy układanki w ogóle tu nie pasowały. Morderca zupełnie spartaczył robotę. Z pośpiechu? Z głupoty?
Oby los się w końcu do niego uśmiechnął. Za żadne skarby nie spędzi kolejnej nocy w
– Idiotka – mruknęła kobieta i zdjęła z głowy blond perukę. – Rozgość się. Trochę, tu
grillowane kotlety wieprzowe.
W przeciwieństwie do włoskiej imienniczki Venice – kalifornijska Wenecja – mogła
Jak to mawiała babka Gin? Póki jest życie, jest i nadzieja.
– Niczego się nie spodziewały. O1ivii zrobiło się niedobrze. Uspokój się. Myśl.
– I mogę to udowodnić.
Choć Bentz nie odzyskał pełni władzy w nodze, coraz rzadziej posługiwał się laską i
Jada wodziła wzrokiem od Bentza do Montoi, zatrzymała spojrzenie na pistolecie
zawsze, gdy Bentz rozwiązywał trudną sprawę.


www.ciemniak.com.plpłaca minimalna 2019Tynki

- Powinienem był mu powiedzieć, że cię nienawidzę.

– Jak tam mój ulubiony policjant? – zapytała.
jego odznaka wywołała odpowiednie wrażenie. Nerwowo bawiąc się monetami w kieszeni,
oczach patrzy prosto w obiektyw. Blada jak ściana, stała za kratami, jak w więzieniu na

A jednak zafascynowany szedł w tamtą stronę, ku morzu. Przyglądał się jej, szukał

mnie ludzie z podziękowaniami za prezenty, o których nic nie wiem.
wątpliwości, czy powinien dalej to ciągnąć. Może jednak zaczekać na
Zanim wybrała numer swojego szefa, szybko zerknęła na zegarek. W Anglii powinna być dziewiąta rano. Pierce na pewno jest już w pracy. Był pracoholikiem i zazwyczaj siedział przy biurku już o ósmej.

Nakręcała się, mówiła coraz głośniej, energiczniej, poczerwieniała na twarzy, zaciskała

- Ja... Nie wiedziałam, co o tym sądzić.
Ponieważ przyjechała do Zuranu w interesach i nie zamierzała zostać dłużej niż kilka dni, nie wzięła kostiumu. A teraz jeszcze bardziej potrzebowała czystych koszulek i bielizny.
Z pewnością.